Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucjusz Malfoy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucjusz Malfoy. Pokaż wszystkie posty

— poniedziałek, 16 czerwca 2014 —

,,Dyrektor,, cz. 2

 Prosze bardzo, przed wami... DŁUGO WYCZEKIWANA MINIATURKA...
 _______________________
Następnego dnia...
- Hermiona, prosimy
- Nie, Harry nie ma mowy!
- Ale dlaczego?
- Tłuczki, Ron ja się musze uczyć ,a nie spędzać czas w skrzydle szpitalnym - odpowiedziała Granger
- Miona, błagam zgódź się - Potterowi jeszcze nigdy na niczym tak nie zależało jak tylko na tym ,żeby w meczu wzięła udział jego przyjaciółka
- Fred i George są nie zawodni
- Ufam Twoim braciom Ron nie ufam Malfoyowi. Fretka będzie chciał mnie zrzucić z miotły - wyjaśniła widząc pytające spojrzenia przyjaciół
- I tylko w tym tkwi problem? - Ginny szybko wkroczyła do akcji porozumiewawczo patrząc na przyjaciółkę
- Herm, ćwiczyłaś już wiele ponad to co sam umiem - mruknął wybraniec
- Co?!
- Czy widziałaś mnie kiedykolwiek używającego ,,Balisty''?
- No nie...
- A to dlatego ,że....
- Nieważne, Harry! - krzyknęła Ginny - Hermiona, grasz czy nie?
- O Merlinie  Gryffindor chyba będzie mnie nosił na rękach - mruknęła  Granger- Gram - dodała cicho
- Niedosłyszałam
- Gram!
- I takie podejście mi się podoba -  powiedziała rudowłosa - Harry?
- Coo? Yhm.. yy.. tak Hermiono zagrasz na pozycji szukającej
- CO?! A Ty?!
- Miona uspokuj się ja będę ścigającym. Przebierz się tutaj ,bo nie zdąrzysz na mecz. Ja z Ginny i Ronem kupimy Ci czas. - powiedział podając jej szatę, ochraniacze i miotłę - Polecisz na mojej. Podtuningowałem ją trochę - i wyszli tak poprostu.
Brązowowłosa z westchnieniem nałożyła szatę i ochraniacze, różdżkę przymocowała do paska,a prawą dłoń zacisnęła na trzonku miotły.
- Gryffindorze życz mi powodzenia, Ravenclaw nie pozwól mi spaść, Hufflepuff dopomóż innym graczom z mojego domu ,a ty Slytherinie trzymaj Malfoya krótko ,żeby mnie nie zrzucił z miotły i obdarz nową szukającą gryfonów sprytem godnym ślizgona - wyrecytowała poczym wybiegła z zamku i razem z drużyną  wyszła na boisko. Już po chwili truchtem wybiegła na boisko i uderzył w nią głos Lee Jordana:
- Zmiana w składzie Gryffindoru! Na pozycji ścigającego wyjątkowo zagra... Harry Potter?! - na trybunach rozległy się szepty ,a Jordan mówił dalej - ,ale kto jest szukającym? O Merlinie to nikt inny jak... Hermiona Granger!!!  O Godryku to Ci dopiero, nie wiedziałem ,że ona umie latać! A teraz przejdźmy do podłych ślizgońskich...
- Jordan!
- Przepraszam profesor McGonagall...
Dalej nikt nie słuchał przedstawienia ,,podłych ślizgońskich węży''. Hermiona z duszą na ramieniu przełożyła nogę przez miotłe i wzbiła sie w powietrze wraz z drużyną Gryffindoru. Kapitanowie uścisnęli ,albo raczej próbowali połamać sobie ręce po czym dołączyli do zawodników swojego domu. Panna Granger szybowała nad boiskiem wypatrując złotego znicza, zaś Malfoy umyślnie siedział jej na ogonie.
- Odpuść fretko - syknęła w jego stronę
- Nigdy,  Granger - odpowiedział z uśmiechem - uspokój się idiotko
Malfoy się roześmiał, a ona spojrzała w jego stronę z miną jakby wątpiła w jego zdrowie psychiczne.
No, bo w końcu kiedy Dracon Malfoy mówi do niej spokojnie, roześmiany? Odpowiedź jest prosta, Nigdy.
- Granger, po Twojej lewej, znicz - szepnął po czym sam machał ręką w powietrzu jakby chciał go złapać.
Brązowowłosa gryfonka wysunęła rękę i złapała znicz po czym chciała wylądować jednak przeszkodził jej blondyn:
- Granger, chce czegoś spróbować. Trzymaj się miotły będę próbował Cię zrzucić - szepnął po czym śmignął na nią w ten sposób ,że gdyby jej nie powiadomił już dawno szybowałaby w stronę murawy
- Malfoy, o co ci chodzi?
- O ciebie, Granger. Chodzi o ciebie - odpowiedział tylko po czym ponownie przypuścił atak tym razem kopiąc jej miotłę
- Malfoy, ty pieprzona fretko zostaw mnie! - krzyknęła z udawaną złością na tyle głośno ,że wszyscy ją usłyszeli
- Nigdy, Granger! - warknął blondyn ,który jak widać był świetnym aktorem, gdyż po chwili najzwyczajniej w świecie zepchnął ją z miotły ,a ona zamiast uderzyć w ziemię delikatnie, spowolniona zaklęciem opadła na trawę.
- Ślizgoni,Krukoni,Puchoni,Gryfoni idźcie do dormitoriów - polecił dyretor ,a gdy nikt go nie posłuchał warknął - Natychmiast, do jasnej cholery! - Uczniowie rozpierzchli się w popłochu
- Lucju...
- Zamilcz, Minervo!
- To moja uczennica Malfoy!
- A mój syn zrzucił ją z miotły! Profesor McGonagall, proszę udać się do swojego gabinetu. Teraz!
- A...
- Czy sądzi Pani, że coś zrobię tej małej tylko dlatego ,że jest z Gryffindoru?! Czystość krwi nie ma dla mnie najmniejszego, cholernego znaczenia! Zrozumiała pani? Profesor McGonagall?!
Opiekunka Gryffindoru wraz z innymi nauczycielami udała się do zamku
- Draconie! - warknął Malfoy ponownie
- Tak?
- Minus 200 punktów od Slytherinu! I szlaban z Minervą McGonagall za beszczelność przez resztę roku idioto!
- Jaką....
- MINUS 50 PUNKTÓW OD SLYTHERINU, GÓWNIARZU! A TERAZ SZORUJ DO DORMITORIUM I ŻADNEGO WYJŚCIA DO HOGSMEAD W CIĄGU TEGO CHOLERNEGO ROKU! - krzyknął Lucjusz Malfoy po czym zaklęciem wyczarował nosze, na których umieścił gryfonkę
-Dyrektorze to nie jest konieczne - zaprotestowała zdziwiona Hermiona
- Zamilcz Granger. To jest konieczne - dodał spokojnie gdy znaleźli się przed Skrzydłem Szpitalnym-Pomfrey!
- O co chodzi?
- Mój przygłupi syn zrzucił tą małą z miotły - wyjaśnił Lucjusz ,a słowa ,,tą małą'' wypowiedział z troską po czym zostawił pielęgniarkę wraz z gryfonką.
Pomfrey wykonała parę ruchów różdżką nad Hermioną po czym orzekła:
- Nic Ci nie jest. Ale zostaniesz conajmniej dwa tygodnie w łóżku ,bo dyrektor urwie mi głowę - pielęgniarka zachichotała
- Dlaczego... - zaczęła Hermiona ,co Poppy zbyła pokręceniem głowy i udała się  do gabinetu.
O co na boga chodziło Malfoyowi? I co miał na myśli fretka gdy mówił ,że chce czegoś spróbować?, myślała dopóki nie nadszedł sen.

Granger obudziła się i pomyślała ,że nadal śni. Na stoliku obok leżał bukiet róż.
- Pani Pomfrey! - zawołała - Co to za róże? Od kogo one są?
- Od dyrektora, tylko proszę nie mów mu. Zostawił Ci coś jeszcze - pielęgniarka podała jej kartkę i wyszła ,a gryfonka wiedziona ciekawością zaczęła czytać:
Droga Hermiono!
Jak się czujesz? Żywię nadzieję ,że zareagowałem w porę.
Dracon został ukarany, czekam na Twoje wyjście ze Skrzydła Szpitalnego,
wtedy ten kretyn opuści Hogwart.
Coś takiego nie może zostać puszczone płazem.
Jeśli czujesz się na siłach powiadom proszę profesor McGonagall,
bo cały czas mnie dręczy ,że ,,coś Ci zrobiłem''.
Twoi przyjaciele w postaci całego Gryffindoru niestety podzielają  jej zdanie,
zmuszony więc byłem ukryć się w gabinecie. 
L.M
P.s Mam nadzieję ,że podobają Ci się kwiaty

Gryfonka ledwie skończyła czytać ,a do jej gabinetu wpadł Dracon.
- Uff, Granger mój tatuś się zakochał. W TOBIE - dodał
- Nie...
- Dał Ci róże. A pozatem chce wywalić mnie z Hogwartu za zrzucenie Cię z miotły...
Ledwie Młody Malfoy skończył mówić ,a gryfonka wysoczyła z łóżka i popędziła do gabinetu Lucjusza
- Malfoy Ty mnie kochasz! - zarzuciła mu
- MINUS 50... a to Ty Granger...
- A co się stało z ,,Droga Hermiono''? LUCJUSZU?
- O co Ci chodzi?
- O To ,że Cię kocham!
- Ty mnie kochasz?
- Gratuluje spostrzegawczości, Panie Malfoy - powiedziała i pocałowała go
- Skąd...
- Podziękuj synowi kretynie, a nie go wyrzucasz! To dzięki niemu...
- Dobrze podziękuje - odpowiedział
__________________________
Następnie był ślub i urodzenie się już pietnatoletniej Janet Kate Malfoy.
__________________________
Może będzie miniaturka o Janet...

— niedziela, 20 kwietnia 2014 —

,,Dyrektor,, cz.1

Nie chce robić kopiuj, wklej 
Poprostu życzę Wam okazałego zajączka, 
Mokrego dyngusa
i mile spędzonego czasu
w rodzinnym gronie

_______________
Lucmione
______________________________________

Hermiona Granger, Harry Potter, Ron Weasley i inni Puchoni, Krukoni, Ślizgoni, cały dom Lwa no ,i oczywiście nauczyciele jedli właśnie niespodziewaną ucztę w Wielkiej Sali. Dlaczego niespodziewaną? Otóż Dumbledore od godziny biegał po zamku informując o uczcie wszystkich, których spotkał.
Dyrektor Hogwartu powstał.
- Wybaczcie mi proszę tą nagłą ,ale i potrzebną ucztę. Ale muszę Wam przekazać pewną bardzo ważną informację, a mianowicie zmianę w gronie nauczycielskim. - powiedział 
Na Wielkiej Sali wybuchły szepty: "Czy to McGonagall?, Na pewno odejdzie Snape."
-... Cisza! - Albus Dumbledore kontynuował - Nie odejdzie ani profesor McGonagall ,ani profesor Snape. Odejdę... JA. 
Ta informacja wstrząsnęła całym Hogwartem. 
 - Dumbledore odejdzie? - szepnęła Hermiona 
 - Nie, to nie możliwe! - zaprzeczył Ron
 - Dyrektor? - nie dowierzał Harry
 - Dlaczego? - dopytał Ron
Kto go zastąpi? - dało się słyszeć ze stołu Krukonów
 - Może McGonagall będzie dyrektorką. - mruknął Harry ze zrezygnowaniem
 - Nie! Dumbledore nie może odejść. - nie zgodził się Ron
 - On odejdzie tylko wtedy kiedy nikt w całym Hogwarcie nie pozostanie u wierny - rzekła Hermiona.
Rozmyślania uczniów przerwał poraz kolejny zresztą Dumbledore.
 - ... Nowym dyrektorem będzie Pan Lucjusz Malfoy - oznajmił dyrektor
Na sale wszedł Malfoy we własnej osobie. Pusząc się jak paw podszedł do Dumbledore'a poczym zajął jego miejsce. Harry wpadł na pewien pomysł... Skrzyżował ręce na piersi, po nim to samo uczynił cały stół Gryffindoru, następnie Ravenclaw pod przywództwem Cho Chang skopiował jego gest ,a po chwili Puchoni siedzieli w identycznej pozie. Koleinie ku niezmiernemu zdziwieniu Harry'ego połowa Slytherinu również skrzyżowała ręce na piersiach. I w ten właśnie sposób Lucjusza Malfoy'a zamiast aplauzu powitała cisza.
- Cholera jasna, nie wierze - warknęła Hermiona
- W co? - dopytał Harry
- W to ,że ten dupek został dyrektorem - syknęła
- Miona, co się stało? - zapytał Ron
- Jestem szlamą, to się stało - powiedziała grobowym tonem
- Her...
- Oh, zostawcie mnie - warknęła poczym ruszyła na błonia 

*  *  * 

Minęły 2 tygodnie od objęcia żądów przez Malfoy'a...
2 tygodnie podczas ,których nie byłoby dnia bez nazwanie Hermiony szlamą... 
2 tygodnie podczas ,których Gryffindor utracił niemal wszystkie punkty ,a Slytherin zyskał ponad sto...

- To nie sprawiedliwe - powiedziała Hermiona
- Jak całe życie - mruknął ze zrezygnowaniem Ron - Ty chociaż masz spokój
- Ja? Ja, mam spokój?! Nie wyzywa mnie przy wszystkich ,bo chce grać ,,dobrego,, - powiedziała - Pozatem to nie przeze mnie Gryffindor oberwał!
- Aha, czyli to MOJA wina?
- A czy to ja strzeliłam fretke w twarz? Czy to ja przy wszystkich zrzuciłam go z miotły? Czy to ja...
- Mógł mnie nie prowowkować - mruknął na swoją obronę
- To nie daj mu się prowokować - rzekła wychodząc

*  *  *
Następnego dnia miałabyć lekcja Transmutacji. Siódma klasa Gryffindoru i Slytherinu oczekiwała Minervy McGonagall, która jednak się nie zjawiła. Zamiast nauczycielki Transmutacji do klasy wszedł Ten-Nowy-Cholerny-Dyrektor-Wielka-Kupa-Siana-Na-Głowie-Kochany-Ojczulek-Piepszonej-Fretki-Lucjusz-Cholera-Malfoy.
- Usiądźcie - powiedział blondyn ,a gdy usiedli kontynuował - Transmutujcie swoje kruki w jakie kolwiek inne zwierze. - machnął różdżką ,a przed każdym znalazł się kruk.
Już po chwili przed Hermioną stała ruda wiewiórka, zaś na stoliku Harry'ego kicał królik. Ku wielkiemu zdumieniu wszystkich obecnych wiewiórka Grangerówny skoczyła z pazurkami na Malfoy'a.
- Granger, szlaban! Minus... widzę ,że Gryffindor nie ma punktów ,które możnaby było odjąć - I znów miał na twarzy ten swój ,,Malfoyowski uśmieszek,,.
- W takim razie sądzę ,że trzeba ich trochę dodać - nawet blondyna zdziwiło niespodziewane wejście McGonagall - 200 punktów dla Gryfonów. Koniec lekcji. Panno Granger, uzgodni pani szczegóły szlabanu z dyrektorem. - dodała i wyszła
- Granger, szlaban o 20.
- Z panem? - zapytała
- Nie, głupia! Czy ty sądzisz ,że nie mam co robić tylko nadzorować szlaban, brudnej szlamy?! - zapytał - Masz szlaban z Severusem, przyda mu się pomoc. 
Wściekła Hermiona wybiegła z klasy. Nie poszła na lekcje, miała tylko zaklęcia z Flitwickiem i Historię Magii, ani Flitwick ,ani Binns nie będą suszyć jej głowy. Jest przecież ,,Jakże wspaniałą Panną Granger,,. Parsknęła śmiechem. Poszła do biblioteki i zaczęła czytać. Po chwili zorientowała się ,że jest już za pięć dwudziesta. Pobiegła do lochów. 
- Uważaj Severusie, żeby Ci nie upaprała kociołka szlamem - usłyszała Malfoya
Ale blondyn nie doczekał się odpowiedzi Snape'a, bowiem wściekła Hermiona wypadła zza rogu i uderzyła dyrektora w twarz.
- Minus 200 punktów od Gryffindoru! - warknął Lucjusz
Gdy Malfoy oddalił się korytarzem Snape gestem nakazał jej wejść do klasy.
- Uważysz pięć kociołków eliksiru spokoju i dwa słodkiego snu - powiedział mistrz eliksirów - A i tak przy okazji policzkowanie Malfoy'a nie było mądre. - dodał
Uśmiechnęła się, poczym zabrała się za warzenie, musiała się skupić przy eliksirze spokoju bowiem źle obmierzone składniki zamiast spokoju powodują głęboki sen ,z którego nie można się wybudzić. Jednak skupienie nie przychodziło łatwo bowiem Snape już po chwili pochylił się nad nią tak ,że czuła jego oddech na karku.
- Wychodzę, postaraj się nie pomylić - wyszeptał ,a ona pomimo ,iż go nie widziała była pewna ,że się uśmiechnął - Pomyłka dużo kosztuje - dodał i wyszedł.
Hermiona szła właśnie do szafki ze składnikami gdy zobaczyła inną lekko uchyloną szufladę. Uchyliła ją i zamarła. 16 buteleczek Płynnego szczęścia. Szybko się rozejrzała i nie zastanawiając się jakie konsekwencje może nieść za sobą ten czyn schowała dwie z nich do kieszeni szaty. Zamknęła szufladę, poczym powróciła do ważenia eliksirów. Zdążyła pochylić się nad kociołkami, gdy do pomieszczenia wszedł Snape.
- Wyjdź Gra... Wyjdź i dla twojej wiadomości dyrektor, niezainteresuje się...
Wyszła z pomieszczenia trzaskając drzwiami. Przecież Leglimencja jest zabroniona w szkole. Może Malfoy dał Snape'owi pozwolenie. Nieważne! Plan czas wcielić w życie! Ruszyła do dormitorium i zasnęła pogrążona w myślach o pewnym blondynie.
Następnego dnia...
Sobota, maj, piękny słoneczny dzień wszyscy siedzieli na błoniach...
Nawet nauczyciele powychodzili z zamku. W zamku zostały tylko trzy osoby: Lucjusz Malfoy, Hermiona Granger i Ginny Weasley. Te dwie ostatnie siedziały właśnie w dormitorium brązowowłosej, rozmawiając przyciszonymi głosami pomimo zaklęcia wyciszającego rzuconego na pomieszczenie.
- Hermio...
- Tak, wiem jestem niezmiernie głupia, ale musiałam...
- Ale musiałaś wykraść Snape'owi dwie butelki Feliks Feliksis - dokończyła Weasley'ówna - A teraz do sedna... Jak Ty u licha zamierzasz poderwać Malfoy'a?!
- Nie wiem - odpowiedziała Hermiona zgodnie z prawdą - Ale to będzie mi potrzebne - wskazała głową na płynne szczęście.
- Hmm... może... WIEM! - rudowłosa usciskała Granger
- Co?...Ginny, nie patrz się tak na mnie tylko... GADAJ O CO CHODZI!
- No więc, jak wiesz od miesiąca jestem z Draco...
- A Smok, za Twoją pom... Poprawka, za pomocą Twoich słodkich oczu szczeniaka z puchatymi uszami pomoże mi... Ginny! Jesteś... najbardziej fenomenalną i najlepszą przyjaciółką na świecie!!!
Rudowłosa uśmiechnęła się promiennie.
- To jak? Idziesz do blondaska? - zapytała Hermiona rudowłosą
- Już mnie nie ma! - wykrzyknęła Ginny z uśmiechem poczym pobiegła do Draco
I w ten sposób Hermiona Granger zdecydowała się związać z Lucjuszem Malfoyem, mężczyzną, który ma syna w jej wieku.
Granger'ówna siedziała na łóżku jak na szpilkach ,aż w końcu zdecydowała się pójść do biblioteki. Ledwie jednak zdołała zaszyć się pomiędzy regałami ,a już odnalazł ją Harry. Młody Potter, bowiem postanowił nauczyć ją latać na miotle. Tak więc uczyła się o jeden przedmiot więcej.. Zielonooki wyciągnął ją na boisko, w dłoni dzierżył dwie błyskawice - swoją (prezent od Syriusza) i jej (Od Harry'ego na urodziny).
- To jak, jaką pozycję ćwiczymy dzisiaj? - zapytała chwytając swoją miotłę
- Hmm... - Harry zastanowił się przez chwilę - Pokaż jak latasz, chcę coś sprawdzić.
Skinęła głową poczym wzięła od niego miotłę. Wzbiła się na wysokość obręczy, poczym wykonała m.in tzw. '' Zwód Wrońskiego''.

__________________________________________
Przepraszam za podział 
,ale musiałam :)

— wtorek, 25 marca 2014 —

Rozdzielenie świętej Trójcy - czyli przeżycia Panny Granger

Pierwszy raz pisałam tak pokręconą miniaturkę.
_______________________________________________________________________
- Profesorze Dumbledore czy to jest konieczne?
- Tak panie Weasley, jak najbardziej - odpowiedział dyrektor z uśmiechem
- Minervo, czas mu zabrać te dropsy zanim padną mu na mózg - Siedzący nieopodal Snape zwrócił się do opiekunki Gryffindoru
- Za późno, Severusie. Już jest za późno - odpowiedziała niezmiernie poważnym tonem
- Ale czy Hermiona musi...
- W tej sprawie to ja mam najwięcej do powiedzenia, Ronald! - syknęła Granger'ówna
- Tak i nie tylko Panna Granger, ale również Pan, panie Weasley, Pan Potter i Panna Weasley, Pan Longbottom również - wyrecytował Albus Dumbledore, z uśmiechem odwijając kolejnego cytrynowego dropsa - Dropsa Severusie?
- Albus, Ty cholerny dropsoholiku! - Snape nie mógł uwierzyć ,że dyrektor Hogwartu uzależnił się od... cytrynowych dropsów.
- Profesorze Snape odejmuje Slytherin'owi 20 punktów za pana zachowanie - mruknęła Granger z uśmiechem
- Granger, dodaje Slytherinowi 50 punktów za głupotę uczniów tego domu - syknął Snape
- Odejmuje ślizgonom 150 punktów za to ,że ich opiekunem jest pan - odparowała Hermiona
- Odejmuje Gryffi...
- Severusie, Panno Granger nie sądzę ,że kontynuacja tej nużącej kłótni jest konieczna - przerwał Dumbledore - Do rzeczy, Minervo czy masz to o co prosiłem?
- Oczywiście, Albusie - odrzekła opiekunka domu lwa podając dyrektorowi kosz z wikliny
- Dziękuje. Proszę teraz abyście dobrali się w pary. Opiekun wraz z osobą ,która potrzebuje ochrony. - rzekł dyrektor
Wszystkie pięcioro par oczu zostały wycelowane w Lupina, siedzącego do tej pory cicho.
Wszyscy chcieli trafić pod opiekę Remusa bądź samego dyrektora. Zaś nikt nie spojrzał nawet na Snape'a, McGonagall i Malfoy'a.
Oczy wilkołaka szukały zaś pomocy u dyrektora.
- Ustawcie się parami - polecił Dumbledore
Nikt nie drgnął, spojrzenia pięciorga par oczu nadal tkwiły w Lupinie.
- Parami - powiedział dyrektor
Pięcioro osób jednocześnie znalazło się przy wilkołaku.
- Parami - dyrektora wyręczyła sroga opiekunka domu lwa
Neville, Harry, Hermiona, Ron, Ginny, Lucjusz i Severus wlepili błagalnie spojrzenie w Lupina. Wargi Snape'a i Malfoya wyszeptały bezgłośnie: weź ich.
- Skoro nie chcecie spojrzeć na inne osoby niż Remus. Przykro mi ,ale wydzielę pary - powiedziała McGonagall. - Panna Granger i Lucjusz Malfoy - Hermiona z ociąganiem podeszła do Malfoya - Pan Weasley, do mnie - Ron z jeszcze większą niechęcią ustawił się obok opiekunki swojego domu - Panna Weasley i Severus Snape - wyczytała co obie osoby skwitowały jękiem i wrogim spojrzeniem na McGonagall - Harry Potter, do dyrektora - Harry podszedł do Albusa Dumbledore'a - i Longbottom z Remusem - Neville był w świetnym humorze gdy okazało się ,że jest z Lupinem ,ale jego humor się pogorszył gdy spojrzał na udręczone twarze Hermiony, Rona i Ginny.
 - Minervo, muszę? - zapytali jednocześnie Snape i Malfoy
- Tak, musicie. Remus nie może przygarnąć pod swoje skrzydła trójki osób ,bo wy nie jesteście tym zadowoleni. Poza tym kto w Malfoy Manor będzie szukał Her...
- szlamy - dokończyła za opiekunkę swego domu Hermiona
- Nie to powiedziałam, Panno Granger - sroga opiekunka Gryffindoru utkwiła swoje spojrzenie w Hermionie
- Ale to miała pani na myśli - skwitowała gryfonka
- Każda z par weźmie  jednego z tych tutaj - polecił Dumbledore wskazując na koszyk przyniesiony przez McGonagall.
W środku były cztery feniksy, każdy z nich miał na szyi wisior w różnych kolorach: niebieskim, zielonym, czerwonym i żółtym.
Hermiona w ciągu sekundy wzięła na ręce tego z zielonym wisiorkiem.
- Granger, zostaw tego feniksa - polecił nietoperz
- Nie
- Czemu?
- Bo byłam pierwsza niech pan pozwoli wybrać Ginny
- Twoje niedoczekanie - warknął Snape biorąc na ręce feniksa z niebieskim wisiorem
- Severusie, każda para bierze JEDNEGO feniksa - powiedział z uśmiechem dyrektor - A Panna Weasley już wzięła jednego
Snape spojrzał na wiewiórę i feniksa siedzącego na jej ramieniu.
- Weasley, odłóż feniksa
- Nie
- Odłóż go
- Nie
- Tak
- Nie
- Tak
- Czemu?
- Bo ten ,którego trzymasz ma czerwony wisiorek
- I tak ma być. Nie lubię niebieskiego - Ginny wzruszyła ramionami
- Severusie, Panna Weasley wybrała feniksa za Ciebie więc z łaski swojej oddaj mi tego z niebieskim wisiorkiem - McGonagall zwróciła się do Snape'a ,który z wielkim ociąganiem podał jej ptaka spoczywającego na swoich rękach.
Lupin wziął ostatniego z żółtym wisiorkiem na którym po chwili pojawił się napis: Remus John Lupin, Neville Longbottom. Wszyscy spojrzeli na swoje feniksy, na których pojawił się podobny napis.
- Niech każda z par złapię się za ręce - polecił Dumbledore - poczym wypowiedzcie gdzie chcecie się udać.
Potter złapał za ramie Dumbledore'a, Ron chwycił rękaw McGonagall ,która po chwili strząsnęła jego palce z rękawa i złapała go za rękę, Lupin uśmiechnął się pokrzepiająco do Neville'a poczym położył mu rękę na ramieniu, Snape złapał Ginny za rąbek rękawa, ta jednak wyszeptała mu do ucha: nie zjem cię poczym ku niezadowoleniu nietoperza złapała jego rękę, został tylko Lucjusz i Hermiona.
- Ja nie gryzę - mruknęła Hermiona
- Skąd mam wiedzieć? - zapytał ,ale złapał ją za rękę
Po chwili każdy z obecnych zniknął, każdy oprócz samego Dumbledore'a i Potter'a.
- Co się, stało panie dyrektorze? - zapytał Harry
- Nic, po prostu my mieszkamy tutaj. Sypialnia po lewej dla Ciebie Harry - odpowiedział z uśmiechem dyrektor poczym zniknął za drzwiami ,których Harry nigdy nie zauważył
* * *
- Granger, to Twoja sypialnia - Lucjusz Malfoy niedbałym ruchem ręki omiótł pomieszczenie - Możesz korzystać z biblioteki i jadalni, nie możesz wchodzić do kuchni i mojego gabinetu, oraz mojej sypialni, możesz korzystać tylko z łazienki połączonej ze swoją sypialnią.
* * *
- Weasley! Twoja sypialnia! - warknął Snape wskazując na drzwi ze złotą klamką - Nie waż się...
Ale Ginny już nie słyszała słów mistrza eliksirów, zniknęła bowiem w swoim nowym lokum.
* * *
- Panie Weasley, tu będzie pan spał. - powiedziała opiekunka Gryffindoru - Może pan wyjść na dwór potrenować grę w Quidditch'a ,ale tylko w obrębie ogrodzenia domu. Nie będzie mnie przez cały jutrzejszy dzień.
* * *
- Neville, to twój pokój. Korzystaj z domu do woli. Tylko omijaj, proszę piwnicę. - ostrzegł Lupin. - Będę tam tylko w pełnie, a chyba wiesz co się stanie jeśli tam wejdziesz, prawda?
* * *
Po dwóch tygodniach w Malfoy Manor Hermiona przyzwyczaiła się do panującego rytmu dnia. Usłyszała hałas dobiegający z gabinetu Malfoya. Bez wahania weszła do środka. Zobaczyła blondyna ubranego w szaty śmierciożercy.
- Co ty tu robisz? - zapytał zimno Malfoy
- Stoję
- Dlaczego tu jesteś?
- Gdyby pan niemal nie przewrócił szafy na pewno by mnie tutaj nie było - odparła z uśmiechem
- WYNOCHA!!!
Hermiona z uśmiechem opuściła pomieszczenie.
- Co jak, co ale wnerwiać to ja go lubię - pomyślała Panna Granger
* * *
Ginny Weasley z pogodnym uśmiechem zaczarowała mieszkanie Snape'a w taki sposób ,że za każdym razem gdy do niego wszedł w inny sposób niż na jednej nodze rozlegał się głos: Slytherin do bani, Gryffindor wspaniały!
- Weasley, ja cię skrzywdzę!!! - wydarł się mistrz eliksirów
- Nie może pan - odpowiedziała rudowłosa
- Racja, cholerne zaklęcie, cholernego dropsa
- Dropsa?
- Dumbledore'a
* * *
Dzień bitwy ostatecznej zbliżał się nie ubłaganie, a Ginny, Hermiona, Harry, Neville i Ron byli coraz bardziej zdenerwowani. Dumbledore nie pozwolił walczyć dziewczynom, co bardzo je zezłościło.
- Cholerny Drops! - warknęła Ginny
- Cholera, chyba muszę umyć uczy - mruknął Snape nie wierząc  ,że gryfonka nazwała dyrektora ,,cholernym dropsem''.
- To umyj!!
* * *
Z dnia na dzień Lucjusz Malfoy wracał coraz bardziej poraniony i zdenerwowany. Pewnego dnia Hermiona postanowiła sprawdzić co tak bardzo rani blondyna. Rzuciła na siebie zaklęcie kameleona poczym złapała Malfoy'a za rąbek szaty tak ,żeby tego nie odkrył. Po chwili ogarnęła ją ciemność. Znajdowała się w hollu, jakiegoś dworu. Wokół niej pojawili się śmierciożercy.
Voldemort zaczął przemowę ,której Panna Granger nie słuchała. Po jakiejś godzinie śmierciożercy zniknęli, zostali tylko: Voldemort, Bellatrix, Lucjusz i ona sama.
- Lucjuszu, wyjdź - polecił Czarny lord
- Oczywiście, panie - Malfoy skłonił głowę poczym ,,skierował się do wyjścia''
W rzeczywistości skrył się za jednym z filarów poczym rzucił na siebie to samo zaklęcie ,którego użyła Hermiona. Granger nie mogła już polegać na blondynie.
- Bello... - mruknął Voldemort całując Lastrange
Hermiona mimowolnie się skrzywiła.
- Nie ładnie podglądać Lucjuszu. Crucio! - Riddle nadal nie przestawał całować Bellatrix
Zaklęcie Voldemorta trwało nadal. Dopiero po około 15 minutach Tom cofnął zaklęcie.
                                             ~*~
{Pięć lat później}
17 czerwiec 
Drogi Pamiętniku! 
Obchodzę czwartą rocznicę ślubu! Lucjusz oczywiście o tym nie pamięta. 
Ale pomimo wszystko jestem szczęśliwa. To dziwne małżeństwo, tak jak dziwny był ślub. 
Wyszłam za Lucjusza w wielkiej sali, zaraz po bitwie...
Wraz z Ginny i Luną siedziałam w SS i opatrywałam rannych gdy nagle wbiegł auror:
- To koniec. Potter zabił Voldemorta - powiedział poczym wybiegłam do wielkiej sali. 
Nikomu nic się nie stało. No może... nie jednak nie nikomu, ucierpiały cztery osoby: Ja, Ginny, Lucjusz i Snape. Lucjusz: oświadczył mi się na środku wielkiej sali od razu po bitwie. Ja: zgodziłam się ,a to już świadczy o mojej chorobie psychicznej. Ginny: zakochała się w Snapie, a Snape: on oświadczył się rudowłosej na moim ślubie. Moje życie jest pełne niespodzianek.Jestem szczęśliwa z tym aroganckim mężczyzną jakim jest Lucjusz. Ale najważniejsze ,że kocha mnie i nasze dzieci: Elieen Jane, Mili Ginny, Harry'ego Lucjusza i...(ale to niespodzianka! Lucjusz dowie się o tym dopiero pod wieczór!) małą Hermionę Lunę. Jestem szczęśliwa!
                                                  Hermiona Jane Malfoy dnia: 17 czerwca 2002 roku 

— sobota, 1 lutego 2014 —

Lucmione

Miało być jutro jest dzisiaj :)
___________________________________________________________________________________
Brązowookiej kobiecie nie dane było dotrzeć do domu. Drogę zastąpili jej śmierciożercy.
- Gdzie idziesz szlamo? - po głosie rozpoznała Greyback'a, zadrżała.
Postanowiła zignorować przemożną chęć ucieczki. Zaczęła iść w kierunku domu. 
- Nie tak szybko, Granger! - warknął Yaxley łapiąc ją w pasie - Gdzie uciekasz?!
- Puść ją Yaxley - usłyszała zimne polecenie Lucjusza Malfoy'a
- Proszę, proszę Lucjusz chce się pobawić. - zimny sadystyczny śmiech Yaxley'a.
- Puść ją, mówię! - warknął Malfoy - Albo pożałujesz!
- Chodź Greyback, szlamę zostawimy Malfoy'owi - powiedział Yaxley popychając Hermione na         chodnik. - Sectusempra!
Po chwili śmierciożercy rozpłynęli się we mgle, został tylko Malfoy. Arystokrata wziął na ręce zmarznięta i ranną Hermione poczym teleportował się do Malfoy Manor.
                                                   ~*~
Po tygodniu Hermiona odzyskała przytomność, ale Lucjusz nadal się nią opiekował ku zdenerwowaniu brązowookiej. 
- Mówmy sobie po imieniu - zaproponował blondyn przynosząc jej tace z jedzeniem.
- Dziękuje Pan...dziękuje Lucjuszu - poprawiła się szybko, za co otrzymała śmiech Malfoy'a
- Proszę Hermiono - powiedział nadal roześmiany
- Jak długo byłam nie przytomna? - zapytała
- Tydzień - odpowiedział
- Tydzień? - dopytała
- Cholera! Hermiono nie zamieniaj się w Pottera. - warknął - Tydzień z powodu ran zadanych Sectusemprą. - dodał
- Ale teraz umiem przywołać sobie tace z jedzeniem - powiedziała gryfonka
- Oczywiście - westchnął - Ale i tak nie dam Ci różdżki - powiedział w zamian za co oberwał poduszką
- Czemu? - zdziwiła się
- Bo jej nie masz idiotko - powiedział rzucając poduszką w Hermione
- Kretyn - mruknęła obgryzając jabłko 
                                                   ~*~
Hermiona była w pełni sił ,ale nie udało jej się przekonać Malfoy'a ,który troszczył się o nią pomimo protestów. Codzień przynosił jej jedzenie do pokoju. Śmiali się, żartowali...
Granger stwierdziła ,że nie może czekać i musi wyznać Malfoy'owi to co do niego poczuła. To był jej ostatni dzień w Malfoy Manor. Otworzyła  drzwi gabinetu, położyła na biurko kartkę, poczym wyszła.
Wyniosła sie z jego domu... z jego życia... z jego serca... .
                                                   ~*~
Usłyszała trzask, drzwi wyleciały z zawiasów a w jej salonie pojawił się... Malfoy z furią wypisaną na twarzy.
- Hermiono Jane Granger! Wytłumacz mi co to do cholery jest! - krzyknął rzucając kartką na stół 
Lucjuszu! 
Ja już tak nie mogę. Kocham cię kretynie. Kocham cię nawet jeśli tego nie zauważasz. 
Już więcej mnie nie zobaczysz. Nie szukaj mnie. Dziękuje za troskę i opiekę. 
                                                               Hermiona
- Kartka - powiedziała poczym schowała się w łazience zamykając drzwi
- Granger! - nie mogła powstrzymać śmiechu gdy usłyszała swoje nazwisko wypowiedziane tonem ,którego sam Snape by się nie powstydził - Wyłaź!
- Nie - odpowiedziała tonem pięciolatki
- Jak chcesz - powiedział aby po chwili drugie drzwi leżały w kawałkach
- Kocham Cię idiotko, kocham cię nawet jeśli tego nie zauważasz. Już więcej mnie nie zobaczysz. Nie szukaj mnie. - powiedział teleportując się
- Malfoy! Twoje drzwi są cenniejsze od moich! - krzyknęła
___________________________________________________________________________________

NAJLEPIEJ SŁUCHAĆ PRZY KŁÓTNI HERMI I LUCJUSZA: 

Chcę zasypiać z Tobą w ramionach
A nie tylko z telefonem w dłoniach,
Mówisz mi zostańmy przyjaciółmi,
Całą naszą historię porzućmy. 
Myślę o tym co między nami było.
Chciałbym wiedzieć czemu tak się to skończyło
Gdy bezsensu czekam sam nie wiem na co
Dobijam się naszą fotografią.


1. Przeglądam twe zdjęcia, jesteśmy w objęciach.
Razem tak dobrze nam było
Mówiłaś na zawsze, uczucie nie zgaśnie
lecz nagle się skończyło.
Wbrew sobie wciąż powracam do chwil
gdy Cię zobaczyłem z nim.
Ten obraz zapamiętam do ostatnich dni. 
Lecz choć nam nie wyszło, 
chciałbym mimo wszystko przy Tobie być blisko.

Ref. Chcę zasypiać z Tobą w ramionach
A nie tylko z telefonem w dłoniach,
Mówisz mi zostańmy przyjaciółmi
Całą naszą historię porzućmy.
Myślę o tym co między nami było.
Chciałbym wiedzieć czemu tak się to skończyło
Gdy bezsensu czekam sam nie wiem na co
dobijam się naszą fotografią.

2. Te nasze spacery przy świetle księżyca
wskazówka na tarczy przestawała odliczać
Czas, w Tobie był wszystkim , lecz odszedł w nie pamięć
a serce na zawsze zostało złamane.
Może kiedyś powiesz mi czemu tak skończyło się?
czemu życie takie jest? Czemu to spotkało mnie?
Stoję przy oknie spoglądam w telefon, 
lecz teraz Ty piszesz do kogoś innego.


Ref. Chcę zasypiać z Tobą w ramionach
a nie tylko z telefonem w dłoniach
mówisz mi zostańmy przyjaciółmi, 
całą naszą historię porzućmy
Myślę o tym co między nami było.
Chciałbym wiedzieć czemu tak się to skończyło,
gdy bezsensu czekam sam nie wiem na co
dobijam się naszą fotografią.

3. W moim życiu pustka została po Tobie.(Po Tobie)
Straciłem Cię i nie wybaczę sobie (Nie wybaczę sobie). 
Trudne są te noce bez ciebie (bez ciebie),
Dla Ciebie składam serce z gwiazd na niebie.
Folder z naszymi  wspólnymi zdjęciami (zdjęciami),
oglądam je i tęsknie za nami.
Wszystko mi teraz przypomina Ciebie (Ciebie), 
jak mam bez Ciebie żyć nie wiem. (nie wiem, nie wiem, nie wiem).

Ref. Chcę zasypiać z Tobą w ramionach 
A nie tylko z telefonem w dłoniach
Mówisz mi zostańmy przyjaciółmi,
Całą naszą historię porzućmy.
Myślę o tym co między nami było.
Chciałbym wiedzieć czemu tak się to skończyło
Gdy bezsensu czekam sam nie wiem na co
dobijam się naszą fotografią.